Nasi Przyjaciele

 

Goście online

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 
Na Marginesie | Drukuj |
Wpisany przez Alicja Nowakowska   

Oczy – bardzo ciekawy narząd, jaki dostaliśmy od Pana Boga. Patrzą w bok, w dół, prosto w oczy lub na daleki horyzont. Czasem patrzą również do góry. W mniej lub bardziej określony punkt, na chmury, w niebo czy gwiazdy. Czasem ten wzrok łączy się z westchnieniem do Boga i złożeniem swego ciężaru gdzieś tam wysoko. Często jednak wzrok w górę jest nam nie po drodze. Nagle zaczyna boleć szyja i łupie coś w karku ni stąd ni zowąd... Lepiej więc przecież popatrzeć na równie przyjemne rzeczy na poziomie naszych oczu. Najlepiej wykwintnie podane, okraszone jakąś nowością, kolorową okładką czy twarzą gościa, którego ubóstwiamy (dokładnie tak), choć znamy go tylko przez zimny ekran telewizora.

To tak na marginesie.

Kiedy myślałam tak „na brudno”, o czym właściwie chciałabym napisać, jedyne, co mi przychodziło do głowy, to to, że nie mam pojęcia. Burza pomysłów przemknęła mi przez głowę i za każdym razem jakiś mały piorun przypalał wizję tekstu już w zalążku. Ale gdzieś na marginesie każdego z tematów był Pan Bóg. No właśnie – na marginesie. Zrobiło mi się co najmniej niesmacznie i postanowiłam przeanalizować mój przykładowy dzień.

Opiszę Wam jeden potencjalny dzień z różnymi wariantami. Będzie to bardzo proste. Tak więc: stres, egzamin, stres, nauka, stres, wyniki, stres, praca, nieodpowiednie zachowanie, zakupy, nauka, stres, egzamin, zebranie, nauka, bunt – no więc brak nauki, stres, bo nie umiem, w międzyczasie jakaś rozmowa, jakiś mail, może film... no i jak zwykle przychodzi taka pora, kiedy oczy nie chcą już patrzeć w żadnym kierunku, tylko czekają na ulgę przymkniętych powiek. No i kiedy tu znaleźć czas, by odwiedzić kogoś, czas na kulturę, dobrą książkę, a tak na marginesie na Biblię. Totalna wirówka, tydzień za tygodniem, kiedy łapiesz się na tym, że na zebraniu rozwiązujesz zadanie z matematyki, czytasz Psalmy podczas wykładu albo myślisz o tym, co masz do zrobienia na poniedziałek. W końcu zastanawiasz się: Kiedy ostatnio czytałam Biblię?... Nie pamiętam..., no i zaczyna się dziwnie niebezpiecznie robić człowiekowi na sercu i w duszy.

I jakoś wtedy oczy zaczynają same uciekać w górę. W ciszy, bez słów, lecz z niepokojem spoglądają na Plejady (Ijoba 9:9) i o dziwo bez bólu w karku.

A potem, gdy nie wiesz, co masz ze sobą zrobić, ktoś na pewno, choćby nieświadomie, powie Ci, że gdy wydaje Ci się, że wyczerpałeś już wszystkie możliwości, to najskuteczniejszą metodą jest Modlitwa. Toteż życzę wszystkim (i sobie), aby w czasie wakacji, kiedy mamy może mniej stresu i przeszkód, nasze oczy mogły unieść się ku górze, skąd nadejdzie nam pomoc. By to co najważniejsze było treścią naszego życia, a nie dwucentymetrowym marginesem.

Oczy moje wznoszę ku górom: skąd nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja jest od Pana, który uczynił niebo i ziemię
Psalm 121:1-2